Historia Matyldy

Jak ważna jest Wasza pomoc
matylda.png

Matylda ma skończone 5 lat i jak każda dziewczynka w jej wieku chodzi do przedszkola, bawi się z rówieśnikami, nawiązuje przyjaźnie. Jednak nie zawsze przychodziło jej to tak łatwo jak innym dzieciom. Czasami czuła się w towarzystwie rówieśników niekomfortowo, a mówiąc wprost czuła się odrzucona i było jej przykro…

Matylda jest wesołą, uroczą dziewczynką, która dzielnie radzi sobie z chorobą. Gdy miała dwa i pół roku, jej włoski zaczęły gwałtownie wypadać, a dermatolodzy byli bezradni. Zdiagnozowano łysienie plackowate, zaordynowano obciążającą terapię sterydową, która jednak okazała się nieskuteczna. Być może choroba Matyldy cofnie się i kiedyś jej włosy odrosną, tak piękne jak były. Jednak teraz jest małą dziewczynka, która musi odpowiadać na niewygodne pytania, znosić zdziwione spojrzenia i głupie przytyki innych dzieci…

Matylda naprawdę miała już tego dosyć i trudno się jej dziwić, bo każdy miałby dosyć, nawet dorosły. Znacznie trudniej jest poradzić sobie z takim problemem małemu dziecku. Nawet wyjście na plac zabaw przejmuje pewnym strachem. Dzieci bywają okrutne, często nieświadomie, nie rozumieją natury choroby, zauważają odmienność i komentują to bez ogródek.

Mama Matyldy od początku choroby wspierała swoją córkę i sama podjęła trud rozmowy z jej rówieśnikami – rozmowy, która pokazuje czym jest inność i uczy tolerancji. Zwróciła się do przedszkolnego psychologa o pomoc, przeprowadziła w przedszkolu akcję uświadamiającą, osobiście tłumaczyła koleżankom Matyldy na czym polega choroba i odniosła sukces – dzieci rzeczywiście zrozumiały „coś” i zaakceptowały Matyldę. Jednak zrozumienie najbliższego środowiska nie wyczerpuje sprawy. Spojrzenia na ulicy wciąż sprawiają przykrość, a wkrótce Matylda pójdzie przecież do szkoły, pojawią się nowe koleżanki i kolejne przykre pytania.

Dlatego mama Matyldy, wraz z córeczką, podjęła decyzję o peruce. Nie chciała aby jej dziecko wyrastało w poczuciu lęku przed odrzuceniem. Dla dziewczynek w tym wieku wygląd staje się naprawdę ważny. Tuż po Wigili, mama Matyldy, szukając informacji trafiła na internetową stronę Fundacji Przyjaźni WeGirls, która jako pierwsza w Polsce rozpoczęła stałą akcję zbierania włosów na peruki dla dzieci. Po przedłożeniu wymaganych dokumentów, Matylda już w styczniu otrzymała swoją perukę. Szybkie tempo działania było nawet pewnym zaskoczeniem. Mama Matyldy poczuła ulgę widząc uśmiech na twarzy swojej córeczki, gdy po raz pierwszy przymierzyła perukę w salonie Rokoko. I zaraz potem, ponownie musiała przeprowadzić rozmowę z dziećmi z przedszkolu. Niedawno tłumaczyła im dlaczego jej córeczka straciła włosy, a teraz trzeba było wyjaśnić skąd je ma i czym jest peruka.

Trzeba było omówić to także z samą Matyldą. Choć bardzo spodobała się sobie w nowej peruce i czuła się w niej wygodnie, początkowo – z obawy przed komentarzami -nie chciała nosić jej do przedszkola. Przełamała się dopiero gdy najbliższa przyjaciółka powiedziała jej, że wygląda naprawdę ładnie. Od tej pory śmiało nosi już perukę i bawi się układając nowe fryzurki, przypinając kolorowe spinki, tak jak każda dziewczynka. Czuje się dobrze, bo wie, że dobrze wygląda i że jest akceptowana.

Głupie pytania już jej nie prześladują. Zawsze chciała mieć włosy tak długie jak jej mama… Jednak mama Matyldy obcięła swoje włosy aby przekazać je Fundacji Przyjaźni – ofiarować innym potrzebującym dzieciom.

I teraz, to Matylda ma dłuższe włosy.

Zalajkuj nas na

fb_like.jpg

Powrót na stronę fundacji